niedziela, 14 czerwca 2015

1. Szkoła i aspołeczna ja

Szkoła. Jedno z najbardziej znienawidzonych miejsc wśród dzieci i młodzieży. Ja również nie jestem wyjątkiem. Na początku nawet podobało mi się w nowej szkole...na początku. Przez cały okres szkoły podstawowej i dwóch lat gimnazjum byłam kozłem ofiarnym, ale takim, który potrafił oddać. Te 8 lat było dla mnie momentami naprawdę ciężkie: przezywano mnie, klasa często nie brała pod uwagę mojego zdania i byłam usuwana w cień.

W trzeciej gimnazjum miałam neutralne nastawienie do wszystkich nie licząc moich dwóch przyjaciółek. Nie szukałam zaczepki, starałam się nie być do bólu szczera i nie angażowałam się w życie klasy. Rzadko nawiązywałam kontakt z moimi rówieśnikami, bo czułam się wtedy jak intruz, który włazi bez pytania w ich życie. Te doświadczenia przeniosły się na szkołę średnią do której obecnie chodzę.

Nikt z mojej starej klasy nie poszedł na ten profil co ja chociaż do tej samej szkoły poszło 5 osób w tym jedna, która nie uważała mnie za wariatkę. Tak jak pisałam na początku było nawet nieźle w nowej klasie. Znalazłam koleżankę mającą te same zainteresowania, kilka innych też fajnych i w miarę normalnych chłopaków. W ogóle w kontaktach z dziewczynami jestem kiepska, jakoś łatwiej rozmawia mi się z chłopakami. Możliwe, że to dlatego iż dużo czasu spędzałam z moimi kuzynami, a gdy byłam mała zajmowali się mną wujkowie.

W każdym razie nie jestem taką typową dziewczyną. Nie lubię wyglądać ładnie, nie noszę spódnic, sukienki tylko na specjalną okazję a i tak nie zawsze, nie ubieram bluzek, które przylegają do ciała i mają duży dekolt, nie maluje się, mam przekłute uszy, ale od około 5 lat nie noszę kolczyków a jedyną biżuterię jaką zakładam jest złoty krzyżyk. Zazwyczaj noszę jakiś czarny t-shirt z nadrukiem (mam ich od groma), jeansy i adidasy. Jest to jeden z powodów, dla których niektóre dziewczyny w mojej klasie śmieją się ze mnie, ponieważ nie ubieram się jak dziewczyna. No cóż, ich problem. Ja nie zamierzam wyglądać jak panna spod latarni.

W moim środowisku niespotykane jest by dziewczyna grała w gry a jeśli już to coś na telefonie, a ja gram w co tylko się da. Strategie, eRPeGi, FPS-y, MOBA - po prostu wszystko. Powiem szczerze, że jestem uzależniona od komputera. Jestem tego świadoma, ale nie zamierzam z tym skończyć.

Wychowawczyni mojej klasy musiała zauważyć, że nie dogaduje się z resztą i na jednej z wywiadówek powiedziała moim rodzicom, że izoluję się od klasy. Jest w tym trochę prawdy, ale to również moja klasa izoluje się ode mnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz